Ok, dzisiaj wpadły mi na fejsie 2 artykuły szkalujące vape’y, jeden ze zdjęciem wszechwiedzącego pana „Záhera”… bo wielu ludzi mu wierzy. Czyli wychodzi na to, że nic się nie zmieniło na lepsze dezinformacja, straszenie. Napisałem tam nawet, że poziom merytoryczny tego artykułu jest tak niski, że równie dobrze mogliby napisać: jedzenie jest szkodliwe.
Od razu zjechał mnie jakiś tłuścioch, że tylko wtedy, jeśli jesz azbest.
Gratulacje, propaganda działa świetnie w każdym obszarze wielu ludzi nie ma pojęcia, czym to w ogóle jest, ale zasiali im w głowach, że to niebezpieczne, szkodliwe… A fajki niech znowu podrożeją, w końcu jesteśmy już w Europie, tylko standard życia i zarobki nigdy europejskie nie będą.
Tak, dokładnie o tym pisałem kilka godzin temu. Takie artykuły są potem rozsyłane przez prasę.
Wiedzą, że im bardziej podnoszą ceny wyrobów tytoniowych (teraz podatek akcyzowy), tym więcej osób próbuje przejść na e-papierosy. W ten sposób chcą zniechęcić do tego ludzi. (Potrzebują dochodów). O szkodliwości tradycyjnego palenia czy porównaniu potencjalnej szkodliwości obu rozwiązań oczywiście nikt już nie mówi.
Czy ktoś na poważnie myślał, że w tej kwestii nastąpi jakakolwiek pozytywna zmiana?
Moim zdaniem Słowacy robią to dobrze. Dlaczego mielibyśmy utrudniać życie tysiącom ludzi z powodu kilku idiotów, którzy nie potrafią zachować umiaru w paleniu, a w naszym przypadku – w wapowaniu (vaping).
To mniej więcej tak jak z alkoholem: jeśli ktoś wypije jedno lub dwa piwa co dwa dni, oczywiście nic mu nie będzie, ale kiedy codziennie przełyka litr mocnego alkoholu i popija go piwem, to wątroba szybko odmawia posłuszeństwa.
Tak samo jest z vapowaniem, o czym mówił Gábor Zacher (to chyba jedyne jego zdanie, z którym się zgadzam) – jeśli używa się go mniej więcej tak jak zwykłego papierosa, jest mniej szkodliwe. Jeśli nawet pociągniemy trochę więcej w ciągu dnia, też nie ma problemu, ale kiedy w ciągu 1-2 dni wypalają vapsolo (jednorazowego e-papierosa) typu „6in1”, to potem są zdziwieni, że płuca szybko poddają się w walce.
Znowu dochodzimy do tego samego: przez kilku chorych ludzi wszyscy muszą zostać zepchnięci do narożnika.
Ale właśnie dlatego całość jest kulawa, dlatego ludzie wyciągają błędne wnioski… ponieważ używane bez umiaru wszystko jest szkodliwe, od multiwitamin też można umrzeć w tydzień. Z krzykliwych tytułów i udostępnianych artykułów „zwykły lud” wyciąga wniosek, że to szkodliwe i niebezpieczne.
(I celowo nie wspomniałem jeszcze o dodatkach nieprzeznaczonych do liquidu, którymi niektórzy faktycznie się załatwili – ale to nie jest zjawisko powszechne, tylko jeden czy dwa odstraszające przykłady).
Tak, ale tak właśnie działają wiadomości propagandowe. Gdyby jednak jakaś duża korporacja weszła na rynek vape, wiadomości brzmiałyby zupełnie inaczej.
No cóż, gdyby widzieli w tym wystarczająco duży biznes, od razu przestałoby to być „dziełem szatana”. Ale niestety, nie jest w stanie przebić zysków z tytoniu, który można produkować bardzo tanio, a sprzedawać niezwykle drogo. W obecnej sytuacji stanowi to jedynie zagrożenie dla ich zysków.
A do tego wszystkiego zabawne jest to, że zwykłe papierosy stały się jeszcze gorszej jakości w ciągu ostatnich 10 lat, a jeśli choć w dziesięciu procentach jest prawdą to, że dodaje się do nich różne substancje, a także chemicznie je przetwarza i manipuluje ich składem, to sprawa wygląda bardzo źle.
To najśmieszniejsze ze wszystkiego, Brytyjczycy stwierdzili, że jest o 95% mniej szkodliwe, a badania sponsorowane przez PM (Philip Morris), gdzie wzięli jakieś jednorazowe śmieci, pokazują, że są 20x bardziej szkodliwe od zwykłego papierosa. Trochę duża różnica między jednym a drugim i nikomu to nie przeszkadza, bo skoro sponsorowane przez PM, to znaczy, że jest poprawne, bo przecież wiadomo, koncern tytoniowy musi mieć rację. Wcale a wcale nie śmierdzi to ustawką.
Tak, i nikt nie zauważa, że Philip to koncern tytoniowy. W jakim interesie miałoby im zależeć na tym, żebyś nie kupował papierosów? Marketing… tylko w tej bardziej brudnej wersji.